Bakemonogatari to dość specyficzne anime, ze specyficznym artworkiem, specyficznym stylem i nierzadko rozwalającym wszystko, specyficznym humorem. Nie nie, link to nie spoiler, ta scena jest osobna (i znam wiele osób, którym wystarczyła ta scena, żeby to tego anime się przekonać ;)).
Wstęp do akcji
Koyomi Araragi – „zwykła” postać. Jego życie zmienia się pewnego dnia, kiedy złapał pewną dziewczynę, gdy ona spadała klatką schodową. Zauważył jedno – była niezmiernie lekka. Jest bardzo wkurzona, że odkrył przez to jej sekret i grozi mu tak, aby o tym nie wspomniał, wbijając przy tym mu zszywkę w policzek. Jednakże on pokazuje jej, że jest w stanie pomóc dając dowód swojej nienormalności – rana już się zagoiła.
Fabuła
Fabuła sama w sobie jest naprawdę świetna i ciekawa. Głównym tematem tego anime jest poznawanie perypetii i rozwiązywanie problemów jego bohaterów – niektórych znamy już od 1 odcinka, innych poznajemy później, albo to w wyniku przypadku, albo występuje motyw starej przyjaciółki z dzieciństwa. Od razu mówię, jeśli ktoś wybiera tym kryterium – nie, żaden problem bohaterów nie jest przyziemny, w anime aż roi się od duchów, bogów, wampirów i wszelakich nadnaturalnych postaci. Nie jest to slice of life. Wszystkie wątki jednak są za to ciekawe i wciągające, a postaci nie są mętne czy bezosobowe – u każdej można „poczuć” jej charakter.
Animacja i artwork
No tutaj nikt nie ma na co narzekać. Animacja jest wykonana świetnie. Tak samo postaci i otoczenia – bogate tła, przyjemne dla oka, bardzo też charakterystyczne anime. Jak dla mnie to całkiem nowy styl, którego wcześniej nie widziałem (jak ktoś ma anime z podobnym stylem graficznym, chętnie się o nim dowiem). Oczywiście wszystko zachowuje charakterystyczną dla anime kreskę i styl rysowania postaci, aczkolwiek nie znajdziemy tu szablonowego moe – co dla mnie jest plusem (takich postaci jest za dużo i jeszcze często są bardzo podobne). Ale daję 9/10 za pojawiające się co chwila na krótko slajdy tekstu (męczą i dużo osób zatrzymuje je, żeby przeczytać – nie o to raczej chodzi w anime).
Muzyka
Jeśli ktoś zna tytuł soundtracku do Oshino – niech da znać. Wracając do muzyki, openingi były zazwyczaj świetne (jakoś niespecjalnie lubiłem drugi), a ending – niech najlepiej przemówi za siebie - chociaż on szczególnie mi się spodobał graficznie, więc to też taki mały dodatek do sekcji o artworku.
Podsumowanie
To anime w którym wszystko jest świetne – od fabuły do muzyki, ale nie jest perfekcyjne. Jak wszystko ma swoje minusy. Podsumowując co mi się nie spodobało:
- live action opening (to nie pasowało zbytnio do żadnej sekcji)
- slajdy tekstu
- drugi opening
- momentami sceny wyglądały gorzej (np. te na placu zabaw – na pewno dało się to jakoś zrobić ładniej, jak ktoś obejrzy to będzie wiedział o czym mówię)
- hmm… mogę też chyba powiedzieć, że odrobinę za krótkie – ale to nie do końca minus, ponoć ma za niedługo wyjść sequel
Czyli wychodzi takie 9,5/10. Polecam każdemu kto ma chwilę wolnego czasu i jeszcze nie oglądał.
P.S.
Mam od dzisiaj też konto na soupie (yay, ale ja 2.0 ;) ) - będę też tam publikował skróty tych recenzji tutaj i różne pierdoły, nie nadające się na pełnego posta. No i chyba tyle.